Moja praca na ifirmie

by Ola Zulawinska on 1 lipca 2010

Epoka księgowości łupanej

W roku 2000 skończyłam studia na krakowskiej Akademii Ekonomicznej. Jakiś czas później poszłam do pracy, a przy okazji założyłam własną malutką firmę. Handlowałam ubraniami na allegro. I sama prowadziłam sobie księgowość.

Z uporem maniaka prowadziłam swoją księgę przychodów i rozchodów w papierowej książce.:D Nie śmiej się?. Tak było. Z biegiem czasu firma rosła, pojawiały się kolejne ewidencje, w końcu weszłam w VAT. I dokupywałam kolejne papierowe księgi.

Kurcze, jak ja nie cierpiałam liczyć podatków.

Komputer oczywiście miałam. Jako maszynę  do pisania. Do grania (bo wtedy jeszcze czasem grałam na komputerze). I do gadania na gadu-gadu. Czasem coś policzyłam w Excelu.

Oczywiście wiedziałam, że są komputerowe programy księgowe. Miałam w pracy dwa baaardzo paskudne dosowskie programy ? pierwszy obsługiwał księgowość hurtowni, drugi magazyn składu celnego. Przy czym absolutnie nie komunikowały się ze sobą i trzeba było dane przenosić ręcznie. :/

Ba, miałam na studiach przedmiot, na którym w laboratorium uczyliśmy się obsługiwać znacznie fajniejsze programy księgowe działające na windowsach.  I zaliczyłam go na 4+.

W każdym razie nie przyszło mi do głowy, że mogę sobie ułatwić i uprzyjemnić prowadzenie księgowości używając komputera. Przecież wszyscy znajomi używali wersji drukowanej. A ja za bardzo zaangażowałam się w pracę w firmie, żeby szukać usprawnień.

Jak zostałam komputerową neofitką

Minęło kilka lat. Moja firma już wtedy nie działała. A ja pracowałam w dużym dziale księgowym.

Zadzwonił do mnie z prośbą mój kolega, który otwierał swoją działalność. Żebym poprowadziła księgowość jego firmy. Popukałam się po głowie (choć przez telefon nie mógł tego zobaczyć). ?Wiesz, prowadzenie książki podatkowej jest takie uciążliwe. Teraz firma jest mała, to tak specjalnie roboty dużo nie ma. Ale małe firmy szybko rosną, a mnie nie chce się przerzucać co miesiąc tony papieru?.

Ale kolega nie rezygnował. ?Myślę, że wcale nie musisz przerzucać tony papieru. Możemy przecież kupić jakiś fajny program?.

Zaczęliśmy szukać fajnego programu. Takiego, żeby się go prosto obsługiwało, można było zainstalować na dwóch komputerach i żeby łatwo synchronizowało się dane.

Szperając po forach internetowych trafiłam na hasło ?ifirma?. To był prawdopodobnie pierwszy system księgowości online dla małych firm w Polsce. I pomyślałam, że to może być dla nas idealne rozwiązanie. Nie potrzebuje serwera. Ja mogę księgować u siebie w domu. W firmie mogą wystawiać faktury, które od razu wchodzą mi do książki przychodów i rozchodów, oraz do rejestru vatowskiego. A właściciel firmy może na bieżąco zobaczyć jak się mają jego pieniądze. (I podatki.)

Zaczęliśmy pracować na ifirmie. I dopiero wtedy polubiłam prowadzenie księgowości małych firm.

To było kilka lat temu. I do systemu ifirmy miałam sporo zastrzeżeń. Choćby takie, że wszyscy użytkownicy pracują na jednym loginie. I nie można im nadawać uprawnień. Ale przez ten czas serwis ifirma rozwijał się,usprawniał i usuwał niedogodności. Dziś jestem przekonana, że dla wielu mikrofirm ifirma może być idealnym systemem finansowo-księgowym.

Related Posts with Thumbnails

Leave a Comment

Next post:

Może cie zainteresować także: